RSS
poniedziałek, 02 stycznia 2006

to byl dla mnie strzal

zakonczony kwiatem

skonsumowanym batem

chemia jest marzejsza

wykanczam sie ot co

21:25, krzocha
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 stycznia 2006
podwójne podwodne
żaglowce barykady okrążenie
delfiny
żaglowce
           nic nie jest pojedyńcze
           nie to na co sie patrze
           mysle o sloncu
           leze w blocie
           zabijam czas
           i czekam na Godota
           wielkiego kogos
           waznego?
zatoniesz i nie zapamietasz
obudzisz sie bedziesz sie pytal
nie bedziesz slyszal
           nie ma nikogo
           co widzisz na obrazku podrózy na poludnie Europy
           koraliki bransoletki i sarkofagi
           wiatr po polnocy
           cie obudzil
           spojarzes za burte klasztoru pluca kaszlu
           fioletowe wzgurza obfitujace w origami
           spelnij to zyczenie
           posypane piżmem i śmiechem
           nikogu
odkąd reżim to pic alkohol to blad
trzeba adaptowac punkt widzenia tych co widza lepiej
abysmy skracali patentowali i wymyslali na nowo
zycie
la flor de la vida
sweet days like helicopter
            
    
          
12:49, krzocha
Link Komentarze (1) »
sobota, 31 grudnia 2005
PROZA DE OBSERVATORIO

proza do observatorio

Saturn
Jowisz
Mars
Słońce
Wenus
Merkury
Księżyc

requiem for a dream

na Saturnie się oprzesz
Jowisz poznasz i z niego wypłyniesz nowy
Mars bedzie widzoczny po wielu pompkach i treningu i posiadaniu nienagannej etykiety
Slonce w centrum mojego umyslu harmonia i piekno moich krokow i ruchow
Wenus to Natura to Matka
Merkuremu musze zaufać a on mnie bedzie zwodzil to Logos to prad to elektrycznosc
Ksiezyc to Wielkie Doswiadczenie; na drugim biegunie rejestr doznan zmyslowych; Wiedza i Konwersacja Świętego Aniola Stróża

Budda mowil ze nic nie jest dobre na tym swiecie; dokad nas prowadzi smierc?

prostota
universal law
hit and run
golden blue
morena
electric [diamond sea]
pure

dobrze a emocje?

cierpliwosc gniew
euforia
skupienie
harmonia piekna
tesknota
nie wiedza, poza doswiadczeniem intelektu zapomnienie
palenie wykuwanie i pucowanie polerowanie

wyjdz ze swiatyni
buty ukladaj starannie na posadzce
wpatruj sie w zielen
spelniony sen moje slonce i cien
nie pamietaj snu
miej go w sercu

17:45, krzocha
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2005
podróżowanie po białej kartce
biały smok co nie zna przyczyny ani powodu swojej nostalgii
wyobraża sobie że przyszedł znad morza
jak wiatr
tymczasem jest jak zgnieciona kartka papieru
już nic nie chce
nawet nie chce się przebudzać to bez sensu
18:35, krzocha
Link Dodaj komentarz »
I am wasted in time and I am looking everywhere I don't care where
I am wasted in time and I am looking everywhere I don't care where
00:16, krzocha
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 grudnia 2005
boje sie ze kiedys sie dowiesz o moich skrytych perwersyjnych pragnieniach i nie bedzie juz czasu na przebaczenie
ja tak dlugo bylem zapatrzony w ciebie teraz nie nie istniejesz
rozumiesz? juz tu nie mieszkasz
ale twoje piekno
inaczej nie chcialbym zyc
nie potrafilbym
tylko do takiego piekna chce sie przystosowac
ale obiektywnie
pogodzic sie z tym ze nie istniejesz
reszte piekna powinienem znalezc w ksiazkach ktore tak starannie wybieram
chcialbym zebys mnie pocalowala
no chociaz przytulila
i zrozumiala ze mialem jazdy
bardzo psychodeliczne
cos czego sie teraz boje i nie chce powtazac
w takim natezeniu
moze ktoregos dnia mnie zrozumiesz
a ja bede pogodzony z losem
tylko dlatego ze wlasnie mnie zrozumialas
we wlasciwy dla siebie sposob
twoj wdziek twoja wrazliwosc tak mnie podniecaja
tak mi tego brakowalo
kiedy ja tracilem kontakt z rzeczywistoscia ze swiadomoscia i z pamiecia
kiedy mialem psycho jazdy
ty czytalas Freuda
i bylas tak samo nieszczesliwa i samotna jak ja
a ja bylem cos na wzor meszuge
zwariowany pomylony obledny
zrzucam z siebie stara skore jak jaszczurka
o niczym nie musisz wiedziec
o nic nie musze cie prosic
mam nadzieje ze sama zrozumiesz a ja nie bede juz taki upierdliwy
16:45, krzocha
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 grudnia 2005

od życia uciekasz tyle masz toksyny w żyłach
psychodeli w żyłach
niemocy
żądania
pląsu jaszczurek
to mój mózg mówi
ciało cierpi
chcę być przystojny
Tobie Tobie tobie
mecz w Argentynie
święta Brother samurai way
danger zone that's my life and my song
zbiór aksjomatów
coż mogę więcej powiedzieć?
wydycham
-metaphisis
synthesis
illusion
rozpłynie się czas?
to zależy na co patrze
my glass eye
żyje
nie zostało zniszczone
jak dłonie
barwy?
błekit z letniej butelki nałęczowianki
zieleń wilgotnych traw
spod folii tajemniczości
i w perspektywie butleki wiosennej ta pora roku te krążenie słońca o godzinie 17
blue note wieczorami
blue note wieczorami
giant steps
zazen kadzidełka
piwnica

fiolet dzieciństwa
brother zagubiłem się lecz nie dzisiaj
lecz nie jutro
spłać długi
say goodbye
stay chill
bez chemi
bez trucizny

przedtsawiam sobie umyslowo
=THC= >> konsekwencja - dehydracja
explosion in my eye
jak ja spędzałem młodość
nienawiść do policji tak zostałem wychowany
zindoksynowany
wolny jak Marley
droga w górę jest taka sama jak droga w dół
widzicie mój umysł
ja uważam że to świetny materiał do psychoanalizy
eksperymentalnej
tak jak obrazy olejne
moj ostatani powstaly w halunch olej na plotnie
witaj w krainie empirii mozgu
mozgu
w tych slowach
w tych jedenastu minutach
w tych miligramach toksyny
zbyt ciezka na moja krew
zycie w roznych swiatach
tak mowilem kiedy z ziomem palilem
ty wiesz OCB
to zycie na chodniku
street wise - - -
tak sie zylo
tak sie zylo
HWDP i jebac to dalej
===========

20:22, krzocha
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 grudnia 2005
rumun jest lepszy od polaka bo jest wybrany na wedrowca ubogi i zebrak jak chrystus

bankructwo mojego życia
czarna kałuża taka jaką wypluwają z siebie ludzie kiedy dowiadują się że jego syn wyskoczył rano w dziewiątego piętra
to znaczy popełnił samobójstwo
not smart enough
jak to się mawia

spotkały mnie nieszczęścia na które zasłużyłem
w dniu kiedy się obudzę u boku jakiegoś mężczyzny który ubiegłej nocy wyznawał mi miłość
to tego poranka strace szacunek do siebie

ja w ogóle mam niskie poczucie wartości
śmierć nie jest wyjściem
śmierć nie jest końcem
to co mnie łaczyło z płcią przeciwną okazało się sromotnym nieporozumieniem
ściana milczenia
zachodzenie i mieszaknie w swoich komplesach
puls ledwno wyczuwalny
może dlatego że jako młodzieniec miałem zwniosłe marzenia o wolności

żenująco beznadziejny jestem
tak wygląda moja twarz
no i kurwa jestem niezdolny
czy wiesz jakie to uczucie leżeć z pociętymi łapami?
no to lepiej zastanów się zanim zaczniesz mnie pocieszać że może wyolbrzymiam pewne sprawy
nie znasz mnie nic o mnie nie wiesz
Ty pierodlony skurwysynu
ty jełopie ostatni

20:56, krzocha
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 listopada 2005

"144. Niczym koń pełnej krwii trącony batem, natężaj się, niech wypełnia cię duchowa tęsknota. Przez wiarę i moralną czystość, wysiłek i medytację, dociekanie prawdy, bogactwo nauki i cnót oraz uważność - zniszcz to niezmierzone cierpienie."

"(...) Ludzie dobrz panują nad sobą"

Obudził się rano: w jego szlu sen: w jego skroniach siano: jego płaty czołowe: wilgotne jak śledzie: leży na chłodnym blacie: chłodne stopy: identyfikacja potwierdzona: brak tożsamości: przeszłe dni: w jego szalu lew: ryczy z bólu: jego pazury szukają zawiasów: słodkie skrzypienie: polne kwiaty: piękni, naiwni i  uśmiechnięci: wieczór jak na płótnach Goyi: Y no hai remedio: stąd nie ma sensu uciekać: to toksyczna wyspa:

-A więc jesteś wyspiarzem swojej ciemnej samotności

-Moja świadomość jest ciemna, to się nie dzieje naprawde, to wszystko się dzieje w mojej głowie chociaz Ty jesteś namacalna

-I usta zwilżone

-Awersja do społeczeństwa. Twoja ignorancja. Zrozumiałe. Ale dlaczego? Pytanie zadane absolutowi.

kran: umył zęby: zapomniał o zębach: skupił się na swoim egozimie: wymarzone legowisko: za ścianą siedziba wszelkiego zła: złowroga lodówka: chłodni ludzie: ich gorące wargi: codziennie te same przekleństwa: zaprzeczenia: i błaganie o miłosierdzie: wody!: tygrysy wspinają się wzwyż tej prerii: łodygi cukrowe: sumienni murzyni w słomianych kapeluszach: uraza do mojej matki: tak cicho: tak blisko: nakaz za nakazem: wróć: zamieszkaj razem ze mną: niech te chwile staną się wiecznością: zasmakuj w wieczności:

-Tutaj widzę że widzisz mnie nad brzegiem szumiącego nocnym granatowym błękitem i pianą południowego morza. włosy na wietrze. Błękitne koraliki i różowa pamiętna sukienka: globalny sprzeciw wobec gwałtu: dlaczego ja Ciebie wtedy nie dotknełem: w tej chwili przypomina mi się twój wzrok.

-Takich rzeczy nie powinno się niszczyć. Powinno się je pielęgnować.

-Dlatego zostałeś sam, synku.

-Słyszę głosy, słysze je całymi dniami: każą i rozkazują mi się lękać miłości.

-Spaliłeś się jak ćma

skulony w pustce wokół swoich jelit: szumiąca niewidzialna czerwona rzeka: wojny obu półkul: tam gdzie republika oceanu cierpienia spotyka się z rewolucją: teraz Ty mów: Ty złota osoba która nie istniejesz

-Przecież mogłeś na mnie dzisiaj spojrzeć

samochód starej marki z anielskimi skrzydłami przelatuje nad światłami: wewnątrz jego jadą szkielety na spotkanie z pyłem: pył który kosztuje pół pensji pielęgniarki: zaopiekuj się moim mózgiem: ja wyjeżdżam jutro na wakacje

-Nie martw się, będę podlewać roślinki.

Więc wskakujesz do morza pod jego powierzchnią widzisz jego tajemnice, zachwycony jesteś wprost i chociaż rzeczy idealne chyba nie istnieją: ale właśnie zaskakuje Cię to co nie istnieje: odczuwasz podniecenie kiedy pozwolisz się unosić falom: morska piana jest twoim przyjacielem i głaszcze twoją potylicę, twoje ramiona: kamienne ramiona: osoba aspołeczna: nie wiesz kiedy, w jakim momencie tej legendy zostajesz bezlitośnie wyrzucony na brzeg: bez oparcia: skulony: otępiały: bez uczuć: widzę porzucone puszki i opony: szukając współczucia: wracam martwy: za godzinę północ: środek listopada: porzucony jak liście: bez skarpetek: wiatr głaszcze łydki: szepcze że śmierć to dopiero początek: poszarpane naczynia krwionośne: ślina aniołów: to nie tak miało być: eksplodująca pomarańcza w głowie i dojmująca szarość: gdzieś pomiędzy polami zagubiłem swoją dobrą drugą część: szepcz mi te słowa do ucha: sztandary powiewające na wietrze

19:42, krzocha
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 31 października 2005
Hello darkness my old friend

Jak wygląda morze dzisiaj?

Fale są zrobione z niebieskich kresek

Pomiędzy falami są wyrazy

Jeśli wpatrzysz się w szept fal

Wtedy wyodrębnią się odbicia światła

na tafli morza nieniące się w błękicie

Jak wygląda dzień?

Odnajduj nadzieję na niebieskim niebie

Wtedy oczon się ukaże kwadrat światła

oślepiający cię na sekundę

wychodzący z okna

Legenda wiecznie żywa

nie pamiętaj snu - miej go w sercu

jak szum fal

i wspomnienie jednego dnia

nie dają mi spać

nie doznaje spokoju

amfetaminowa siostra

muzyka jest towarzyszką w podróży poprzez bezkształtną pustkę

19:45, krzocha
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14